czwartek, 7 marca 2013

Szybka zmiana planów - z Tangalle do Mirissa



Po dwóch tygodniach wycierania się po krzakach ugrzęźliśmy w Mirissa. Ale od początku. Mieliśmy w planach zakotwiczyć na chwilę w Tangalle. Piękne plaże, mało turystów, wspaniale. Dojechaliśmy na miejsce i tu pożegnaliśmy naszych nowych znajomych. Sami jednak nie zdecydowaliśmy się zostać. Zbyt duże fale, jak na kąpiele z dziećmi. Mówi się trudno i jedzie dalej. Widzieliśmy jednak fajny hotel, Mangrove Chalets - oddalony od miasta, na samym brzegu oceanu, domki oddzielone od drogi dojazdowej naturalną laguną, w której dzieci mogły by się kąpać bez obaw, że zabierze je ocean. Wydawał się super! Jedynym minusem był fakt, że do domków prowadziła droga przez wąski mostek nad laguną... bez poręczy, zabezpieczone jedynie liną stalówką... MaMa weszła i wymiękła... ;) 

Takim oto sposobem trafiliśmy do Mirissa. 

Było już późne popołudnie, gdy zaczęliśmy szukać hotelu. Jak zwykle MaMa włączyła opcje "przeczesywania terenu". Reszta rodzinki została w naszym komfortowym wanie. Starsza Siostra odsypiała trudy porannego safari a Cycuś wił się na rękach u TaTulka próbując ruszyć za MaMą. Szukanie miejscówki okazało się czasochłonne. Merissa jest pełna turystów, fajne miejscówki zajęte a tanie pokoje zazwyczaj wilgotne. Ze względu na położenie przy samej plaży, o którą rozbijają się fale, jest tu znacznie bardziej wilgotno i naszym zdaniem AC must be. A spora część pokoi jest pozbawiona tego udogodnienia. Po godzinie poszukiwań MaMa wróciła do samochodu po resztę rodziny. I tu nastąpiła niemiła sytuacja, bo Starsza Siostra wychodząc z samochody zsunęła się do rowu obcierając nogę.






Na szczęście byliśmy przygotowani także na taką sytuację. Po przemyciu rany, z dwójka wrzeszczących dzieciaków ruszyliśmy wzdłuż plaży na poszukiwania. Tym razem nie trwały długo, bo od razu trafiliśmy na piękny hotel. Starszej Siostrze zaświeciły się oczy na widok basenu, noga przestała cudownie boleć. To był znak. Zostajemy!
Widok z balkonu przed świtem:





W tak pięknych okolicznościach przyrody dopadło nas lenistwo. Codziennie przedłużamy rezerwacje, bo trudno stad ruszyć dalej - świetne warunki, pyszne jedzenie a Starsza Siostra mieszka w basenie :)

http://www.paradisebeachmirissa.com/

I parę dodatkowych fotek:
TaTa kąpie Cycusia w brodziku


Widok skałę wyłaniającą się z oceanu na skraju naszej zatoki. Niedługo się na nią wdrapiemy!


Knajpy na plaży... o tsunami nikt tu już nie pamięta ;) 


Soczysta zieleń i błękit - doskonałe połączenie :)






1.03.2013-(?) Mirissa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz