W drodze do Kandy zatrzymaliśmy się jeszcze na przedmieściach w ogrodzie botanicznym - Royal Botanical Gardens. Wjazd też 10x droższy dla zagraniczniaków, dzieciaki na szczęście ze free.
Duży teren, pięknie utrzymany, pełen niesamowitych drzew, krzewów i ziół. Największe (w dosłownym tego słowa znaczeniu) wrażenie zrobiła na mnie Coco de Mer, czyli Double Coconut Palm - posiadaczka najcięższych nasion produkowanych przez jakąkolwiek roślinę rosnącą na ziemi - dojrzałe mogą ważyć nawet 17 kg. A najcięższe owoce (przypominające kobiece pośladki;) osiągają wagę nawet do 40 kg. Tak, tak - jeden owoc, czyli oba pośladki!
Spacerek całkiem przyjemny,
Cycuś jak zwykle demolował
A Starsza Siostra przytulała nieznane drzewa.
Ale dla autochtonów to my, a właściwie Cycuś, był największą atrakcją ogrodu - przyglądali się, zagadywali, pytali, czy mogą zrobić zdjęcie, a Cycuś śmiał się do każdej pochylającej nad nim twarzy, wzbudzając jeszcze większa radość.
24.02. 2013 - Royal Botanical Gardens, Peradeniya, Kandy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz